<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Jazda na rowerze zimą &#8211; czy to ma sens?	</title>
	<atom:link href="https://mambaonbike.pl/jazda-na-rowerze-zima-czy-to-ma-sens/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://mambaonbike.pl/jazda-na-rowerze-zima-czy-to-ma-sens/</link>
	<description>Trasy rowerowych wycieczek, opisy miejsc wartych zobaczenia, porady sprzętowe. Gravele, bikepacking, wyścigi ultra.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 17 Jul 2024 16:31:26 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Dr J		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/jazda-na-rowerze-zima-czy-to-ma-sens/#comment-11542</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dr J]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Jan 2024 22:05:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=24847#comment-11542</guid>

					<description><![CDATA[Wypowiem się bo to trochę mój temat. Jestem w trakcie jeżdżenia rowerem mojej 13stej zimy (regularnie od 2011). Jeździłem w +5 i deszczu jak i -20C i śnieżycy więc trochę doświadczenia mam.

Najpierw należy zdefiniować co rozumiemy przez jeżdżenie zimą. Jeśli chcecie zrobić ostry treninig przy niskich temperaturach to... chyba nie pomogę. Dla mnie jazda zimą to przede wszystkim rekreacja więc ilość przejechanych km i wyciśniętych watów jest kompletnie nieistotna.

Jeśli chodzi o rower to fakt - najlepiej byłoby mieć drugi. Albo taki jak najprostszy - w sensie bez przełożeń. Albo taki napędzany paskiem gumowym (bez łańcucha). Jeśli takiego nie mamy to będziemy musieli rower myć. Częste mycie przedłuża życie (roweru). Sól drogowa to paskudne świństwo.

Opony - jak najszersze (na nieubity, głęboki śnieg to tylko fatbike). Kolce? Przydają się (czasem) ale nie są koniecznie. Takie opony są drogie ale koszt będzie się Wam rozkładał na wiele sezonów więc może się opłacać. Jeśli chcecie kupić tylko jedną to załóżcie ją na przód. Też tak zaczynałem. Po tym gdy na lodzie obróciło mnie o 180 stopni, następnego dnia kupiłem drugą oponę na tył.

Hamulce - najlepiej tarczowe (lepsze byłyby bębnowe ale nikt już takich nie robi). Kierownica - najlepiej karbon (mniej przewodzi ciepło więc w dłonie jest cieplej). Pedały - plastikowe platformy (plastik lepiej izoluje). Do jeżdżenia po mieście obowiązkowo pełnowymiarowe błotniki. I oświetlenie.

Ubranie - nogi i tułów. Tu sprawa jest prosta. Jakieś elastyczne spodnie, ewentualnie bielizna termiczna, a gdy temperatura spadnie poniżej granicy naszego komfortu (dla nie -10C) na wierzch zakładamy nieprzemakalne (wiatrochronne) spodnie trekingowe. Na górę koszulka z wełny, sweter z wełny i kurtka puchowa (jeśli jest bardzo zimno). Cienka wiatroszczelna kurtka jest też dobrym pomysłem -  zapobiega przeciągom. Najważniejsze to się nie ubierać za ciepło - spocenie się w zimie nie jest najlepszym pomysłem.

Największym problemem są końcówki - ręce, twarz, uszy, stopy. Grube narciarskie rękawiczki pomagają. Gdy jest bardzo duży mróz to trzeba zainwestować w pogies (takie ocieplane fartuchy instalowane na kierownicy). Na głowę wełniana czapka, zakrywająca uszy. Jeśli jeździcie w kasku to czapka cieńsza i pod kask. Przy dużych mrozach można nosić kominiarkę (dla mnie jest za ciepła) i narciarskie gogle. Buty - najlepiej ocieplane trekingi. Są tańsze od specjalnych butów rowerowych i bardziej uniwersalne. Do tego wełniane skarpetki.

Do tego technika jazdy - trzeba patrzeć uważnie na drogę. Wysypany piasek może przykrywać ślizgawkę. Świeża warstwa śniegu też. Zamarznięte koleiny są zdradzieckie - opony potrafią w nich &quot;uciekać&quot; na boki. Gdy mamy przed sobą lód - nie panikować. Większość ślizgawek da się przejechać na normalnych oponach bez żadnych gwałtownych ruchów kierownicą, powoli i równym tempem. Warto mieć stopy w pogotowiu do podpórki gdyby na przednie koło &quot;odjechało&quot;. Stąd też lepiej nie jeździć w SPD.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wypowiem się bo to trochę mój temat. Jestem w trakcie jeżdżenia rowerem mojej 13stej zimy (regularnie od 2011). Jeździłem w +5 i deszczu jak i -20C i śnieżycy więc trochę doświadczenia mam.</p>
<p>Najpierw należy zdefiniować co rozumiemy przez jeżdżenie zimą. Jeśli chcecie zrobić ostry treninig przy niskich temperaturach to&#8230; chyba nie pomogę. Dla mnie jazda zimą to przede wszystkim rekreacja więc ilość przejechanych km i wyciśniętych watów jest kompletnie nieistotna.</p>
<p>Jeśli chodzi o rower to fakt &#8211; najlepiej byłoby mieć drugi. Albo taki jak najprostszy &#8211; w sensie bez przełożeń. Albo taki napędzany paskiem gumowym (bez łańcucha). Jeśli takiego nie mamy to będziemy musieli rower myć. Częste mycie przedłuża życie (roweru). Sól drogowa to paskudne świństwo.</p>
<p>Opony &#8211; jak najszersze (na nieubity, głęboki śnieg to tylko fatbike). Kolce? Przydają się (czasem) ale nie są koniecznie. Takie opony są drogie ale koszt będzie się Wam rozkładał na wiele sezonów więc może się opłacać. Jeśli chcecie kupić tylko jedną to załóżcie ją na przód. Też tak zaczynałem. Po tym gdy na lodzie obróciło mnie o 180 stopni, następnego dnia kupiłem drugą oponę na tył.</p>
<p>Hamulce &#8211; najlepiej tarczowe (lepsze byłyby bębnowe ale nikt już takich nie robi). Kierownica &#8211; najlepiej karbon (mniej przewodzi ciepło więc w dłonie jest cieplej). Pedały &#8211; plastikowe platformy (plastik lepiej izoluje). Do jeżdżenia po mieście obowiązkowo pełnowymiarowe błotniki. I oświetlenie.</p>
<p>Ubranie &#8211; nogi i tułów. Tu sprawa jest prosta. Jakieś elastyczne spodnie, ewentualnie bielizna termiczna, a gdy temperatura spadnie poniżej granicy naszego komfortu (dla nie -10C) na wierzch zakładamy nieprzemakalne (wiatrochronne) spodnie trekingowe. Na górę koszulka z wełny, sweter z wełny i kurtka puchowa (jeśli jest bardzo zimno). Cienka wiatroszczelna kurtka jest też dobrym pomysłem &#8211;  zapobiega przeciągom. Najważniejsze to się nie ubierać za ciepło &#8211; spocenie się w zimie nie jest najlepszym pomysłem.</p>
<p>Największym problemem są końcówki &#8211; ręce, twarz, uszy, stopy. Grube narciarskie rękawiczki pomagają. Gdy jest bardzo duży mróz to trzeba zainwestować w pogies (takie ocieplane fartuchy instalowane na kierownicy). Na głowę wełniana czapka, zakrywająca uszy. Jeśli jeździcie w kasku to czapka cieńsza i pod kask. Przy dużych mrozach można nosić kominiarkę (dla mnie jest za ciepła) i narciarskie gogle. Buty &#8211; najlepiej ocieplane trekingi. Są tańsze od specjalnych butów rowerowych i bardziej uniwersalne. Do tego wełniane skarpetki.</p>
<p>Do tego technika jazdy &#8211; trzeba patrzeć uważnie na drogę. Wysypany piasek może przykrywać ślizgawkę. Świeża warstwa śniegu też. Zamarznięte koleiny są zdradzieckie &#8211; opony potrafią w nich &#8222;uciekać&#8221; na boki. Gdy mamy przed sobą lód &#8211; nie panikować. Większość ślizgawek da się przejechać na normalnych oponach bez żadnych gwałtownych ruchów kierownicą, powoli i równym tempem. Warto mieć stopy w pogotowiu do podpórki gdyby na przednie koło &#8222;odjechało&#8221;. Stąd też lepiej nie jeździć w SPD.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
