<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Ultra Sudety Gravel Race &#8211; mój pierwszy DNF	</title>
	<atom:link href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/</link>
	<description>Trasy rowerowych wycieczek, opisy miejsc wartych zobaczenia, porady sprzętowe. Gravele, bikepacking, wyścigi ultra.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 03 Feb 2022 17:10:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Jacek		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8832</link>

		<dc:creator><![CDATA[Jacek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Oct 2021 12:37:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8832</guid>

					<description><![CDATA[Bardzo się cieszę , że ktoś zauważył temat &quot; ujebek &quot; .
Apeluję do organizatorów wszystkich imprez gravelowych : odpuście sobie . Nic wielkiego nie wnosi a zabiera połowę radości z wyścigu.
Będę sobie chciał , to sobie pojadę XC.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo się cieszę , że ktoś zauważył temat &#8221; ujebek &#8221; .<br />
Apeluję do organizatorów wszystkich imprez gravelowych : odpuście sobie . Nic wielkiego nie wnosi a zabiera połowę radości z wyścigu.<br />
Będę sobie chciał , to sobie pojadę XC.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Wilk		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8685</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2021 19:04:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8685</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8684&quot;&gt;mamba&lt;/a&gt;.

FTP to jest takie słowo-wytrych w treningu, wiele osób się tym mocno rajcuje, IMO dużo za mocno niż to warte. W ultra to znaczy tyle o ile, wiele razy objeżdżałem ludzi, którzy mają ode mnie wyższe FTP, tylko po 300km siadają zarówno fizycznie jak i psychicznie. 

Z czysto treningowego znaczenia to większe znaczenie ma pierwszy próg wentylacyjny, nie FTP, czyli nie to ile pociśniesz przez godzinę, a ile średnio utrzymasz przez 10h i więcej, a to nie zawsze jest relacja czysto liniowa, możesz mieć ten sam pierwszy próg przy niższym FTP. Do tego istotną sprawą jest to jak sie szybko regenerujesz. Bo ultra to zupełnie co innego niż krótkie maratony, które często się rozgrywają w okolicach FTP, tutaj bardzo rzadko zahacza się o takie zakresy.

A przede wszystkim zarówno głowa jak i dobra organizacja całej logistyki jazdy - pozwalają nadrobić braki w FTP do mnóstwa osób. Wspominasz o zawodniczkach z wysokim FTP - Wanogę jechała Anna Sadowska, która ma FTP sporo wyższe od Twojego i nie dała rady, na zeszłorocznej Wiśle też poległa. Ma bardzo mocną nogę, ale jak widać nie do końca radzi sobie z innymi sprawami, nie potrafi tak cierpieć jak umiesz Ty, szybciej się poddaje, łatwo łapie kontuzje, których nie potrafi wyeliminować na trasie, gdy jest jeszcze na to czas itd. 

Dlatego z samym wysokim FTP się na ultra guzik zdziała, ważniejsze są cechy kluczowe dla długich dystansów. Oczywiście, żeby wygrywać trzeba mieć jedno i drugie, ale by zajmować dobre miejsca w sporej ilości wyścigów FTP jakie masz spokojnie starczy.

I Ty po paru wyścigach na koncie już sporo nadrabiasz dobrym przygotowaniem i organizacją jazdy. Bo na tym polu jest  dużo więcej do ugrania niż przy podnoszeniu FTP, które powyżej pewnej granicy już bardzo trudno i niewiele się podnosi. A szczególnie to widać gdy się np. psują warunki , wtedy inne cechy wychodzą na pierwszy plan.

I właśnie dlatego tak polubiłem wyścigi ultra - bo są zupełnie czym innym niż te krótkie, gdzie mocna noga jest wszystkim, liczą się tylko waty. A na długich trasach tych zmiennych wpływających na wynik jest sporo więcej i dobre ich opanowanie pozwala objeżdżać niejedną mocniejszą fizycznie osobę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8684">mamba</a>.</p>
<p>FTP to jest takie słowo-wytrych w treningu, wiele osób się tym mocno rajcuje, IMO dużo za mocno niż to warte. W ultra to znaczy tyle o ile, wiele razy objeżdżałem ludzi, którzy mają ode mnie wyższe FTP, tylko po 300km siadają zarówno fizycznie jak i psychicznie. </p>
<p>Z czysto treningowego znaczenia to większe znaczenie ma pierwszy próg wentylacyjny, nie FTP, czyli nie to ile pociśniesz przez godzinę, a ile średnio utrzymasz przez 10h i więcej, a to nie zawsze jest relacja czysto liniowa, możesz mieć ten sam pierwszy próg przy niższym FTP. Do tego istotną sprawą jest to jak sie szybko regenerujesz. Bo ultra to zupełnie co innego niż krótkie maratony, które często się rozgrywają w okolicach FTP, tutaj bardzo rzadko zahacza się o takie zakresy.</p>
<p>A przede wszystkim zarówno głowa jak i dobra organizacja całej logistyki jazdy &#8211; pozwalają nadrobić braki w FTP do mnóstwa osób. Wspominasz o zawodniczkach z wysokim FTP &#8211; Wanogę jechała Anna Sadowska, która ma FTP sporo wyższe od Twojego i nie dała rady, na zeszłorocznej Wiśle też poległa. Ma bardzo mocną nogę, ale jak widać nie do końca radzi sobie z innymi sprawami, nie potrafi tak cierpieć jak umiesz Ty, szybciej się poddaje, łatwo łapie kontuzje, których nie potrafi wyeliminować na trasie, gdy jest jeszcze na to czas itd. </p>
<p>Dlatego z samym wysokim FTP się na ultra guzik zdziała, ważniejsze są cechy kluczowe dla długich dystansów. Oczywiście, żeby wygrywać trzeba mieć jedno i drugie, ale by zajmować dobre miejsca w sporej ilości wyścigów FTP jakie masz spokojnie starczy.</p>
<p>I Ty po paru wyścigach na koncie już sporo nadrabiasz dobrym przygotowaniem i organizacją jazdy. Bo na tym polu jest  dużo więcej do ugrania niż przy podnoszeniu FTP, które powyżej pewnej granicy już bardzo trudno i niewiele się podnosi. A szczególnie to widać gdy się np. psują warunki , wtedy inne cechy wychodzą na pierwszy plan.</p>
<p>I właśnie dlatego tak polubiłem wyścigi ultra &#8211; bo są zupełnie czym innym niż te krótkie, gdzie mocna noga jest wszystkim, liczą się tylko waty. A na długich trasach tych zmiennych wpływających na wynik jest sporo więcej i dobre ich opanowanie pozwala objeżdżać niejedną mocniejszą fizycznie osobę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mamba		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8684</link>

		<dc:creator><![CDATA[mamba]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2021 21:46:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8684</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8683&quot;&gt;Wilk&lt;/a&gt;.

Ech Wilku i znów się z tobą nie zgodzę :)))

Nie mówię, że zjawisko o którym piszesz nie istnieje.
Ale znów nie ma ono odniesienia do mnie :P

Trening - hmmm zimą FTP poszło o 15 % do góry, niestety w wyniku mało aktywnej wiosny znów zeszło na dół i jest na poziomie 3,2 W/kg. To bardzo niewiele. Dlatego każdy gram w bagażu liczę hehe. 
Wytrzymałości też brak, bo nie jeżdżę. Na Wanodze na 130 km miałam takie skurcze jak nigdy :)))
Zresztą wystarczy wyniki porównać, gdy na starcie pojawi się jakaś zawodniczka wytrenowana :)
Nie przeczę, że reprezentuje poziom wyższy niż większość kobiet wogóle, ale już wśród kolarek jestem nikim i znam swoje miejsce w szeregu. Co zreszta potwierdza USGR. Wystartowała w nim dziewczyna, z którą znamy się z maratonowych czasów Monika Podos. To jej pierwsze ultra… i bardzo szybko mnie wyprzedziła :)

Ogień od startu? Nie w gravelowym ultra. Tym bardziej wspominając Wanogę jechałam zupełnie spokojnie, by skurcze nie dopadły i to mi się udało, bo pierwszy z nich uderzył dopiero pod Śnieżnikiem. 
Dlatego też zazwyczaj jeżdżę sama, bo nie potrafię cisnąć z kimś. Jedyna taka sytuacja miała miejsce na Wiśle, kiedy jechałam z naprawdę fajną ekipą i za wszelką cenę trzymałam ich tempo i koło.

Podsumowując, mamy jednak inny charakter i podejście :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8683">Wilk</a>.</p>
<p>Ech Wilku i znów się z tobą nie zgodzę :)))</p>
<p>Nie mówię, że zjawisko o którym piszesz nie istnieje.<br />
Ale znów nie ma ono odniesienia do mnie :P</p>
<p>Trening &#8211; hmmm zimą FTP poszło o 15 % do góry, niestety w wyniku mało aktywnej wiosny znów zeszło na dół i jest na poziomie 3,2 W/kg. To bardzo niewiele. Dlatego każdy gram w bagażu liczę hehe.<br />
Wytrzymałości też brak, bo nie jeżdżę. Na Wanodze na 130 km miałam takie skurcze jak nigdy :)))<br />
Zresztą wystarczy wyniki porównać, gdy na starcie pojawi się jakaś zawodniczka wytrenowana :)<br />
Nie przeczę, że reprezentuje poziom wyższy niż większość kobiet wogóle, ale już wśród kolarek jestem nikim i znam swoje miejsce w szeregu. Co zreszta potwierdza USGR. Wystartowała w nim dziewczyna, z którą znamy się z maratonowych czasów Monika Podos. To jej pierwsze ultra… i bardzo szybko mnie wyprzedziła :)</p>
<p>Ogień od startu? Nie w gravelowym ultra. Tym bardziej wspominając Wanogę jechałam zupełnie spokojnie, by skurcze nie dopadły i to mi się udało, bo pierwszy z nich uderzył dopiero pod Śnieżnikiem.<br />
Dlatego też zazwyczaj jeżdżę sama, bo nie potrafię cisnąć z kimś. Jedyna taka sytuacja miała miejsce na Wiśle, kiedy jechałam z naprawdę fajną ekipą i za wszelką cenę trzymałam ich tempo i koło.</p>
<p>Podsumowując, mamy jednak inny charakter i podejście :)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Wilk		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8683</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2021 19:58:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8683</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8681&quot;&gt;mamba&lt;/a&gt;.

To akurat jest sprawa stara jak maratony rowerowe (nie tylko ultra). Na starcie prawie wszyscy bez formy, tylko gadają jak to mało jeździli, mówią jacy to są ciency, że miejsca ich w ogóle nie interesują, że oni tylko dla przyjemności, że chcą ukończyć. A później wyścig rusza - i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki 3/4 uczestników rwie jakby o mistrzostwo świata się ścigało. Tak po 200-300km ten animusz już oczywiście siada, niemniej jednak to zjawisko doskonale znane w światku ultra, a pewnie i w wielu innych formach rywalizacji ;)).

Mój pierwszy ultramaraton, czyli BBT to było wypisz wymaluj to podejście, miało być czysto turystycznie, a cała strategia sypnęła się minutę po starcie :P; że zacytuję tu fragment swojej relacji z tego wyścigu &quot;Na starcie - od razu dzida do przodu i cała moja taktyka na wyścig w jednej chwili bierze w łeb :). Miałem jechać spokojnym tempem koło 25km/h, nawet ostrzegałem Marka (który był bardziej napalony na szybką jazdę na początku) by nie przeszarżować. Ale emocje biorą górę - i postanowiłem spróbować utrzymać się przez chwilę z przodu. Tempo ostre, często ponad 35km/h, wielu postanowiło mocno docisnąć by szybko dogonić pierwszą grupę.&quot;

Dotąd nie udało mi się przebić takiej średniej na pierwszych 300km  (ponad 33km/h) jaką na tym swoim pierwszym w życiu starcie wykręciłem. Beknąłem oczywiście za to później solidnym kryzysem, ze skurczami włącznie - ale co sobie poszalałem w czubie to moje! :P

I taką postawę widziałem wiele razy, dlatego do tych gadek na starcie jak to ludzie są słabiutcy, jak to widoczki chcą podziwiać to podchodzę z odpowiednią rezerwą ;))]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8681">mamba</a>.</p>
<p>To akurat jest sprawa stara jak maratony rowerowe (nie tylko ultra). Na starcie prawie wszyscy bez formy, tylko gadają jak to mało jeździli, mówią jacy to są ciency, że miejsca ich w ogóle nie interesują, że oni tylko dla przyjemności, że chcą ukończyć. A później wyścig rusza &#8211; i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki 3/4 uczestników rwie jakby o mistrzostwo świata się ścigało. Tak po 200-300km ten animusz już oczywiście siada, niemniej jednak to zjawisko doskonale znane w światku ultra, a pewnie i w wielu innych formach rywalizacji ;)).</p>
<p>Mój pierwszy ultramaraton, czyli BBT to było wypisz wymaluj to podejście, miało być czysto turystycznie, a cała strategia sypnęła się minutę po starcie :P; że zacytuję tu fragment swojej relacji z tego wyścigu &#8222;Na starcie &#8211; od razu dzida do przodu i cała moja taktyka na wyścig w jednej chwili bierze w łeb :). Miałem jechać spokojnym tempem koło 25km/h, nawet ostrzegałem Marka (który był bardziej napalony na szybką jazdę na początku) by nie przeszarżować. Ale emocje biorą górę &#8211; i postanowiłem spróbować utrzymać się przez chwilę z przodu. Tempo ostre, często ponad 35km/h, wielu postanowiło mocno docisnąć by szybko dogonić pierwszą grupę.&#8221;</p>
<p>Dotąd nie udało mi się przebić takiej średniej na pierwszych 300km  (ponad 33km/h) jaką na tym swoim pierwszym w życiu starcie wykręciłem. Beknąłem oczywiście za to później solidnym kryzysem, ze skurczami włącznie &#8211; ale co sobie poszalałem w czubie to moje! :P</p>
<p>I taką postawę widziałem wiele razy, dlatego do tych gadek na starcie jak to ludzie są słabiutcy, jak to widoczki chcą podziwiać to podchodzę z odpowiednią rezerwą ;))</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mamba		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8681</link>

		<dc:creator><![CDATA[mamba]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 21:35:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8681</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8680&quot;&gt;Wilk&lt;/a&gt;.

Wilku, jakie sportowe podejście…..
Zajrzyj na moją Stravę, ona prawdę Ci powie. Mam tylko kilka aktywności poukrywanych.
To wszystko jest jedna wielka zabawa.
Korzystam możliwości jakie daje mi prowadzenie bloga i się tym bawię. Tyle.
Treningi? Coś tam zimą trenowałam, ale gdybys się przyjął to za wiele ładu i składu nie miało to ostatecznie. Chodziło tylko by zupełnie nie zaprzestać aktywności fizycznej zimą.
Zobacz ile teraz jeżdżę. W tygodniu nie mam czasu wyjść na rower.
Szpejowanie się?
To samo.
Korzystam jeśli mogę. A jak się nie ma nogi to sprzęt przynajmniej trochę pomoże. Ale to naprawdę zabawa.
Dlatego wbrew pozorom tak łatwo przyszło mi zrezygnować z USGR.

Nie mniej jednak miło czytać twoje miłe słowa.
I być świadomym, że każdy inaczej interpretuje moje funkcjonowanie w socjalach.
Pamiętaj jednak, że to co widzimy to zawsze zaledwie bardzo mały wycinek rzeczywistości.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8680">Wilk</a>.</p>
<p>Wilku, jakie sportowe podejście…..<br />
Zajrzyj na moją Stravę, ona prawdę Ci powie. Mam tylko kilka aktywności poukrywanych.<br />
To wszystko jest jedna wielka zabawa.<br />
Korzystam możliwości jakie daje mi prowadzenie bloga i się tym bawię. Tyle.<br />
Treningi? Coś tam zimą trenowałam, ale gdybys się przyjął to za wiele ładu i składu nie miało to ostatecznie. Chodziło tylko by zupełnie nie zaprzestać aktywności fizycznej zimą.<br />
Zobacz ile teraz jeżdżę. W tygodniu nie mam czasu wyjść na rower.<br />
Szpejowanie się?<br />
To samo.<br />
Korzystam jeśli mogę. A jak się nie ma nogi to sprzęt przynajmniej trochę pomoże. Ale to naprawdę zabawa.<br />
Dlatego wbrew pozorom tak łatwo przyszło mi zrezygnować z USGR.</p>
<p>Nie mniej jednak miło czytać twoje miłe słowa.<br />
I być świadomym, że każdy inaczej interpretuje moje funkcjonowanie w socjalach.<br />
Pamiętaj jednak, że to co widzimy to zawsze zaledwie bardzo mały wycinek rzeczywistości.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Wilk		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8680</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 20:11:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8680</guid>

					<description><![CDATA[Ja o wycofach napisałem ogólnie, nie konkretnie o Twojej sytuacji, bo tego nie ma sensu oceniać, tylko Ty sama wiesz jak było i możesz to oceniać. Ja jedynie ogólnie generalizuję, a to do pojedynczych przykładów często ma się nijak.

Natomiast do końca nie dowierzam w to gadanie jak to ludziom na wynikach nie zależy, jak oni tylko dla przyjemności jeżdżą itd. Jak ktoś dużo trenuje, męczy się na trenażerze (to mimo wszystko trochę mniej frajdy niż trasa MTB na gravelu :)), lajtuje ekwipunek do zupełnego minimum - to nie dlatego, ze mu to wszystko wisi. Widać wyraźnie z Twoich wszystkich przygotowań, że masz  do tego mocno sportowe podejście i nie ma sensu tego ukrywać i zasłaniać się tym jeżdżeniem jedynie dla przyjemności. Oczywiście to w żadnym razie nie jest tak, że wyniki przesłaniają Ci resztę, przyjemność jak najbardziej jest na pierwszym planie, ale niezły wynik sportowy jest czynnikiem ową przyjemność zwiększającym.

I nie widzę nic złego by się do tego przyznać, to jest absolutna norma wśród  zdecydowanej większości ludzi jeżdżących regularnie takie imprezy. Zaczynają jako zupełni amatorzy, później się wkręcają mocniej, z wyścigu na wyścig wraz ze zdobywanym doświadczeniem coraz bardziej się &quot;profesjonalizują&quot;, coraz lepszy sprzęt, mniej bagażu, plany treningowe, sportowe odżywki itd. To po prostu jest część tej zabawy, dobry wynik na maratonie powoduje, że frajda jest większa. 

I wcale nie jest z Ciebie &quot;z dupy trąbka&quot;, jesteś całkiem mocna, także i tutaj w Sudetach jechałaś bardzo przyzwoicie, a śledziłem na monitoringu ten wyścig. Wiadomo, ze kobiet wielu nie ma na takich imprezach, miejsce w kobiecej czołówce to nie do końca to samo co w męskiej. Ale to, ze nieraz łapałaś się na kobiece podium jednak sporo mówi o Twoim poziomie sportowym i doświadczeniu. Widać, że Cię to ultra wkręciło i to nie tylko ów aspekt &quot;dla przyjemności&quot;. Bo na ultra już z definicji ta &quot;przyjemność&quot; jest mocno specyficzna, miłośników takich wyścigów to można porównać do koneserów tych najbardziej ekstremalnych serów pleśniowych - szukają bardzo specyficznego smaku owej przyjemności  :P]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja o wycofach napisałem ogólnie, nie konkretnie o Twojej sytuacji, bo tego nie ma sensu oceniać, tylko Ty sama wiesz jak było i możesz to oceniać. Ja jedynie ogólnie generalizuję, a to do pojedynczych przykładów często ma się nijak.</p>
<p>Natomiast do końca nie dowierzam w to gadanie jak to ludziom na wynikach nie zależy, jak oni tylko dla przyjemności jeżdżą itd. Jak ktoś dużo trenuje, męczy się na trenażerze (to mimo wszystko trochę mniej frajdy niż trasa MTB na gravelu :)), lajtuje ekwipunek do zupełnego minimum &#8211; to nie dlatego, ze mu to wszystko wisi. Widać wyraźnie z Twoich wszystkich przygotowań, że masz  do tego mocno sportowe podejście i nie ma sensu tego ukrywać i zasłaniać się tym jeżdżeniem jedynie dla przyjemności. Oczywiście to w żadnym razie nie jest tak, że wyniki przesłaniają Ci resztę, przyjemność jak najbardziej jest na pierwszym planie, ale niezły wynik sportowy jest czynnikiem ową przyjemność zwiększającym.</p>
<p>I nie widzę nic złego by się do tego przyznać, to jest absolutna norma wśród  zdecydowanej większości ludzi jeżdżących regularnie takie imprezy. Zaczynają jako zupełni amatorzy, później się wkręcają mocniej, z wyścigu na wyścig wraz ze zdobywanym doświadczeniem coraz bardziej się &#8222;profesjonalizują&#8221;, coraz lepszy sprzęt, mniej bagażu, plany treningowe, sportowe odżywki itd. To po prostu jest część tej zabawy, dobry wynik na maratonie powoduje, że frajda jest większa. </p>
<p>I wcale nie jest z Ciebie &#8222;z dupy trąbka&#8221;, jesteś całkiem mocna, także i tutaj w Sudetach jechałaś bardzo przyzwoicie, a śledziłem na monitoringu ten wyścig. Wiadomo, ze kobiet wielu nie ma na takich imprezach, miejsce w kobiecej czołówce to nie do końca to samo co w męskiej. Ale to, ze nieraz łapałaś się na kobiece podium jednak sporo mówi o Twoim poziomie sportowym i doświadczeniu. Widać, że Cię to ultra wkręciło i to nie tylko ów aspekt &#8222;dla przyjemności&#8221;. Bo na ultra już z definicji ta &#8222;przyjemność&#8221; jest mocno specyficzna, miłośników takich wyścigów to można porównać do koneserów tych najbardziej ekstremalnych serów pleśniowych &#8211; szukają bardzo specyficznego smaku owej przyjemności  :P</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mamba		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8677</link>

		<dc:creator><![CDATA[mamba]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 18:30:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8677</guid>

					<description><![CDATA[Wilku zapewniam Cię, moja decyzja nie była decyzją chwili i bynajmniej nie była spowodowana zmęczeniem. O zmęczeniu napisałam trochę przesadnie, by właśnie nie skupiać się na trasie i nie dowalać organizatorowi.
Oceniłam realnie, że nie mam zwyczajnie ochoty jechać dalej, a straty w organizmie po jeszcze dwóch dniach jazdy były by dla mnie nie potrzebne. A tak mam zaliczone treningowo dwa fajne dni jazdy i drugie dwa dni spędziłam w domu chillując.
Pracując na etacie i robiąc bloga jest bardzo duży problem wolnym czasem. Oceniłam, że wolę te dwa dni spędzić w domu, niż na trasie, która mi się nie podoba. A zajadę się na innym wyścigu ;)
Wiem, że te argumenty dla innych mogę być absurdalne, ale dla mnie są bardzo znaczące.

Pamiętaj Wilku, że ze mnie ultrasa jak z koziej dupy trąbka, dla mnie zawsze jazda na rowerze pozostanie przyjemnością. Nie mam parcia na wyniki, nie mam parcia na udowadnianie komukolwiek czegokolwiek.

Czy na Sudetach było dużo ludzi początkujących? Chyba właśnie nie. Generalnie zastanawia mnie bardzo mała frekwencja.
wydaje mi się, że ludzie jadnak zaczynają mieć respekt do gór i na pierwsze starty wybierają taką Wanogę czy Krwawą. I tam też jest bardzo dużo wycofów.

Na Wisłę psioczą (sama tez w niektórych miejscach się wkurzałam, ale uważam, że to wyścig na gravela) na Carpatię psioczyli, a jednak tam cały czas jest frekwencja.
Z czego to wynika?

Sytuacje na Carpatii z mandatami wogóle nie powinny mieć miejsca i o tym też pisałam.
Nie wiem więc, czemu teraz nagle jest takie halo, że napisałam iz tu powinno być bardziej gravelowo.
Zarówno Pachulski, jak i inni organizatorzy muszą liczyć się z takimi sytuacjami i brać to na klatę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wilku zapewniam Cię, moja decyzja nie była decyzją chwili i bynajmniej nie była spowodowana zmęczeniem. O zmęczeniu napisałam trochę przesadnie, by właśnie nie skupiać się na trasie i nie dowalać organizatorowi.<br />
Oceniłam realnie, że nie mam zwyczajnie ochoty jechać dalej, a straty w organizmie po jeszcze dwóch dniach jazdy były by dla mnie nie potrzebne. A tak mam zaliczone treningowo dwa fajne dni jazdy i drugie dwa dni spędziłam w domu chillując.<br />
Pracując na etacie i robiąc bloga jest bardzo duży problem wolnym czasem. Oceniłam, że wolę te dwa dni spędzić w domu, niż na trasie, która mi się nie podoba. A zajadę się na innym wyścigu ;)<br />
Wiem, że te argumenty dla innych mogę być absurdalne, ale dla mnie są bardzo znaczące.</p>
<p>Pamiętaj Wilku, że ze mnie ultrasa jak z koziej dupy trąbka, dla mnie zawsze jazda na rowerze pozostanie przyjemnością. Nie mam parcia na wyniki, nie mam parcia na udowadnianie komukolwiek czegokolwiek.</p>
<p>Czy na Sudetach było dużo ludzi początkujących? Chyba właśnie nie. Generalnie zastanawia mnie bardzo mała frekwencja.<br />
wydaje mi się, że ludzie jadnak zaczynają mieć respekt do gór i na pierwsze starty wybierają taką Wanogę czy Krwawą. I tam też jest bardzo dużo wycofów.</p>
<p>Na Wisłę psioczą (sama tez w niektórych miejscach się wkurzałam, ale uważam, że to wyścig na gravela) na Carpatię psioczyli, a jednak tam cały czas jest frekwencja.<br />
Z czego to wynika?</p>
<p>Sytuacje na Carpatii z mandatami wogóle nie powinny mieć miejsca i o tym też pisałam.<br />
Nie wiem więc, czemu teraz nagle jest takie halo, że napisałam iz tu powinno być bardziej gravelowo.<br />
Zarówno Pachulski, jak i inni organizatorzy muszą liczyć się z takimi sytuacjami i brać to na klatę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Wilk		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8676</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 17:57:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8676</guid>

					<description><![CDATA[&quot; Na tym trochę – wg mnie – polega to całe „ultra”. Że kiedy wydaje Ci się że już teraz to kurwa naprawdę koniec, okazuje się, że za chwilkę przesuwasz granicę jeszcze ciut dalej. Piszę to z własnego doświadczenia, bo kilka razy też wydawało mi się, że właśnie wypisuję się z jazdy (serio, już było bookowanie, a nawet meldunek w hotelu, potem rozmyślania jak wrócić na start itd.), a potem jednak jakoś udawało się ruszyć dalej&quot;

Dokładnie tak jest, to jest właśnie rola głowy na ultra. Na TCR w opisie wyścigu jest dobra rada by decyzji o wycofie nie podejmować w nocy, gdzie dojeżdżamy wypruci i wszystko trochę inaczej wygląda niż gdy wstaniemy rano, jako tako zregenerowani. Dla mnie prawdziwą kwintesencją wyścigów ultra jest właśnie walka z samym sobą, z własnymi słabościami. Też byłem w zeszłej edycji MRDP o skraj od wycofu, jechałem z poważną kontuzją achillesa, kładąc się na wieczór już wysłałem sms na relację on-ilne (taka jest na tym wyścigu) z info o wycofie.  Ale jak się przespałem i wstałem rano to kac był potężny, więc postanowiłem że jeszcze powalczę i jakoś się doturlałem na metę. I takie prywatne zwycięstwa nad samym sobą to dla mnie najcenniejsza nagroda na wyścigach ultra.

&quot;No i cały czas będę się upierać, że 30% DNF w całej stawce to jednak coś i nie były one spowodowane tylko i wyłącznie warunkami atmosferycznymi.&quot;

To jest tylko po części prawda. Z jednej strony liczby robią wrażenie, ale z drugiej jak się wgłębić mocniej w sprawę - to spora część z tych ludzi to są po prostu osoby nie zdające sobie sprawy z realiów. Na starcie Krwawej Pętli były np. osoby z jednym bidonikiem, na starcie RTP były osoby bez cieplejszych ciuchów, a na obu tych wyścigach prognozy nie pozostawiały żadnych złudzeń. Warunki czy trasa też miały znaczenie, ale za ich DNFy odpowiadał przede wszystkim brak przygotowania. A na wyścigach gravelowych takich osób jest całkiem sporo - bo nie ma tam żadnych kwalifikacji. A do części trudnych wyścigów szosowych musisz mieć kwalifikację w postaci ukończenia pewnej klasy imprezy, to jednak odsiewa właśnie takich najsłabiej przygotowanych, którzy później podnoszą te statystyki DNF.

Nie byłbym tu za surowy dla organizatora, po pierwszej Wiśle też pamiętam wielkie psioczenie, że się to na gravel nie nadaje. Łukasz to bardzo zaawansowany rowerzysta z wieloma ciężkimi ultra na koncie, może po prostu trochę przesadził przenosząc własne doświadczenia na innych, uznając, że jak dla niego ta trasa jest dobra na gravel to i innym się sprawdzi. Nie myli się tylko ten co nic nie robi. Na Carpatii były dużo większe wpadki z trasą, Ciebie akurat nie dotknęły, ale ja się wpakowałem na Słowacji w kompletnie niesprawdzony odcinek, który org wytyczył palcem na mapie, trzeba było nieść rower, bo prowadzić go się nie dało - takie było błoto. I droga się kończyła na górskim zboczu, które trzeba było forsować na azymut, bez jakiejkolwiek ścieżki czy drogi. Dla wolniejszych trasę na tym odcinku zmieniono, ale szybsi się w to wrąbali. A w zeszłym roku ileś osób na Carpatii zapłaciło mandaty na Słowacji bo org nie sprawdził, że w słowackim parku narodowym nie wolno jeździć po zmroku, tak naprawdę to on te mandaty powinien płacić. Tak więc takie wpadki się zdarzają, ale też są cenną nauczką i pomagają w przyszłości unikać podobnych sytuacji i w kolejnym roku zrobić lepsze trasy. 

Też inna sprawa, że w Polsce mało jest dróg szutrowych i nie tak prosto zrobić z tego dobrą trasę, jak pamiętam orgowie PGR robili rekonesansy w Sudetach i zrezygnowali z tego pomysłu by tam puścić PGR, dlatego właśnie, ze ciężko było udziergać trasę, która jednocześnie byłaby atrakcyjna i spełniała wymóg że jest pod gravel.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8221; Na tym trochę – wg mnie – polega to całe „ultra”. Że kiedy wydaje Ci się że już teraz to kurwa naprawdę koniec, okazuje się, że za chwilkę przesuwasz granicę jeszcze ciut dalej. Piszę to z własnego doświadczenia, bo kilka razy też wydawało mi się, że właśnie wypisuję się z jazdy (serio, już było bookowanie, a nawet meldunek w hotelu, potem rozmyślania jak wrócić na start itd.), a potem jednak jakoś udawało się ruszyć dalej&#8221;</p>
<p>Dokładnie tak jest, to jest właśnie rola głowy na ultra. Na TCR w opisie wyścigu jest dobra rada by decyzji o wycofie nie podejmować w nocy, gdzie dojeżdżamy wypruci i wszystko trochę inaczej wygląda niż gdy wstaniemy rano, jako tako zregenerowani. Dla mnie prawdziwą kwintesencją wyścigów ultra jest właśnie walka z samym sobą, z własnymi słabościami. Też byłem w zeszłej edycji MRDP o skraj od wycofu, jechałem z poważną kontuzją achillesa, kładąc się na wieczór już wysłałem sms na relację on-ilne (taka jest na tym wyścigu) z info o wycofie.  Ale jak się przespałem i wstałem rano to kac był potężny, więc postanowiłem że jeszcze powalczę i jakoś się doturlałem na metę. I takie prywatne zwycięstwa nad samym sobą to dla mnie najcenniejsza nagroda na wyścigach ultra.</p>
<p>&#8222;No i cały czas będę się upierać, że 30% DNF w całej stawce to jednak coś i nie były one spowodowane tylko i wyłącznie warunkami atmosferycznymi.&#8221;</p>
<p>To jest tylko po części prawda. Z jednej strony liczby robią wrażenie, ale z drugiej jak się wgłębić mocniej w sprawę &#8211; to spora część z tych ludzi to są po prostu osoby nie zdające sobie sprawy z realiów. Na starcie Krwawej Pętli były np. osoby z jednym bidonikiem, na starcie RTP były osoby bez cieplejszych ciuchów, a na obu tych wyścigach prognozy nie pozostawiały żadnych złudzeń. Warunki czy trasa też miały znaczenie, ale za ich DNFy odpowiadał przede wszystkim brak przygotowania. A na wyścigach gravelowych takich osób jest całkiem sporo &#8211; bo nie ma tam żadnych kwalifikacji. A do części trudnych wyścigów szosowych musisz mieć kwalifikację w postaci ukończenia pewnej klasy imprezy, to jednak odsiewa właśnie takich najsłabiej przygotowanych, którzy później podnoszą te statystyki DNF.</p>
<p>Nie byłbym tu za surowy dla organizatora, po pierwszej Wiśle też pamiętam wielkie psioczenie, że się to na gravel nie nadaje. Łukasz to bardzo zaawansowany rowerzysta z wieloma ciężkimi ultra na koncie, może po prostu trochę przesadził przenosząc własne doświadczenia na innych, uznając, że jak dla niego ta trasa jest dobra na gravel to i innym się sprawdzi. Nie myli się tylko ten co nic nie robi. Na Carpatii były dużo większe wpadki z trasą, Ciebie akurat nie dotknęły, ale ja się wpakowałem na Słowacji w kompletnie niesprawdzony odcinek, który org wytyczył palcem na mapie, trzeba było nieść rower, bo prowadzić go się nie dało &#8211; takie było błoto. I droga się kończyła na górskim zboczu, które trzeba było forsować na azymut, bez jakiejkolwiek ścieżki czy drogi. Dla wolniejszych trasę na tym odcinku zmieniono, ale szybsi się w to wrąbali. A w zeszłym roku ileś osób na Carpatii zapłaciło mandaty na Słowacji bo org nie sprawdził, że w słowackim parku narodowym nie wolno jeździć po zmroku, tak naprawdę to on te mandaty powinien płacić. Tak więc takie wpadki się zdarzają, ale też są cenną nauczką i pomagają w przyszłości unikać podobnych sytuacji i w kolejnym roku zrobić lepsze trasy. </p>
<p>Też inna sprawa, że w Polsce mało jest dróg szutrowych i nie tak prosto zrobić z tego dobrą trasę, jak pamiętam orgowie PGR robili rekonesansy w Sudetach i zrezygnowali z tego pomysłu by tam puścić PGR, dlatego właśnie, ze ciężko było udziergać trasę, która jednocześnie byłaby atrakcyjna i spełniała wymóg że jest pod gravel.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mortifer		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8671</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mortifer]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 09:57:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8671</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8647&quot;&gt;NG&lt;/a&gt;.

Trasa na Śnieżnik była wyznaczona inaczej, jednak przez zamknięcie granic było, jak było. Można to sprawdzić na wcześniejszej wersji tracka.
Organizator oczywiście objechał trasę. Poza przejeżdżaniem poszczególnych jej fragmentów na etapie jej planowania, przejechał ją w całości, jadąc na przełaju z mocno obładowanymi sakwami.
Twoje zdanie nie jest niczym poparte i pozostaje gdybaniem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8647">NG</a>.</p>
<p>Trasa na Śnieżnik była wyznaczona inaczej, jednak przez zamknięcie granic było, jak było. Można to sprawdzić na wcześniejszej wersji tracka.<br />
Organizator oczywiście objechał trasę. Poza przejeżdżaniem poszczególnych jej fragmentów na etapie jej planowania, przejechał ją w całości, jadąc na przełaju z mocno obładowanymi sakwami.<br />
Twoje zdanie nie jest niczym poparte i pozostaje gdybaniem.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Tomek		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8670</link>

		<dc:creator><![CDATA[Tomek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 08:47:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8670</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8647&quot;&gt;NG&lt;/a&gt;.

Ja tak w kwestii formalnej, organizator objechał trasę parę razy, w tym ostatni raz bodajże na BC całość na raz w trybie zawodów -  no prawie bo z namiotem :) Objechał wprawdzie nie na gravelu, ale i nie na MTB a na przełaju. Z sakwami :) Więc o ile oczywiście można (i trzeba) dyskutować nad doborem trasy - zakładam że druga edycja będzie lepsza, itd., to nie było to pójście na łatwiznę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8647">NG</a>.</p>
<p>Ja tak w kwestii formalnej, organizator objechał trasę parę razy, w tym ostatni raz bodajże na BC całość na raz w trybie zawodów &#8211;  no prawie bo z namiotem :) Objechał wprawdzie nie na gravelu, ale i nie na MTB a na przełaju. Z sakwami :) Więc o ile oczywiście można (i trzeba) dyskutować nad doborem trasy &#8211; zakładam że druga edycja będzie lepsza, itd., to nie było to pójście na łatwiznę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mamba		</title>
		<link>https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8669</link>

		<dc:creator><![CDATA[mamba]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 05:46:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://mambaonbike.pl/?p=17945#comment-8669</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8662&quot;&gt;Kuba&lt;/a&gt;.

Dziękuję za bardzo konkretny komentarz.

&lt;em&gt;&quot;Wydaje mi się jednak, że już po podjęciu tej decyzji wpadasz w nieco zbyt krytyczne oceny całego wydarzenia.&quot;&lt;/em&gt;
Może faktycznie tak to wygląda i może w pewnych momentach się zapędzam, ale to raczej wynik komentarzy w internetach, na które porostu odpowiadam musząc się tłumaczyć z mojej oceny imprezy do której przecież mam prawo. Każdy może oceniać ją po swojemu. Impreza ogólnie nie była zła i inne rzeczy opisuję takie jakie były, nie piszę nic nieprawdziwego. Moim zdaniem widać było pewne niedopracowania wynikające ze złego podejścia organizatora.
No i cały czas będę się upierać, że 30% DNF w całej stawce to jednak coś i nie były one spowodowane tylko i wyłącznie warunkami atmosferycznymi.

Chłopaki z ETNH - myślę, że nie ma co porównywać naszych relacji. Michał zawsze ładnie przemyca krytykę pod warstwą humoru i dystansu. Ja taka nie jestem, nie potrafię i piszę po swojemu, jak jest.
Poza tym oni dojechali jeszcze do tych fajniejszych fragmentów na Sowie i przy Mieroszowie :)))

Czy pośpieszyłam się z decyzją o DNF? Chyba jednak nie. W głowie zrobiłam solidną tabelkę plusów i minusów. Jechanie tego wyścigu dalej nie miało w moim przypadku sensu. Nie miałam potrzeby ścigania, udowadniania sobie niczego. Moja koncepcja #kolertwohedonistyczne zawsze będzie górą, po prostu.

&lt;em&gt;Fakt, że to co robisz jest poniekąd publiczne, nie ograniczyły Ci opcji powrotu. &lt;/em&gt;
To też było milion razy przemyślane w mojej głowie. Zależało mi na tym, by zrobić to czego ja chcę, a nie to jakie są wobec mnie oczekiwania. Po kilku latach obecności w rowerowych internetach nie daje się zamknąć w tę pułapkę. 
Zresztą jest nawet w druga stronę, pułapka myślenia - nie zrobię DNF bo przecież nie mogę pokazać, że jestem słaba, co inni powiedzą? 

I na koniec kwestia dolewania oliwy. 
Piszę o jednym, acz zasadniczym minusie imprezy - nieszczęsny &quot;gravel&quot; w nazwie.
Coś w tym musi być skoro jednak trafia i kłuje.
Na imprezach Pachulskiego też ludzie psioczą, a jakoś ostatecznie się to wszystko broni, więc nie przeceniajmy słów i oceny jednej mało poczytnej na dodatek blogerki :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://mambaonbike.pl/ultra-sudety-gravel-race-moj-pierwszy-dnf/#comment-8662">Kuba</a>.</p>
<p>Dziękuję za bardzo konkretny komentarz.</p>
<p><em>&#8222;Wydaje mi się jednak, że już po podjęciu tej decyzji wpadasz w nieco zbyt krytyczne oceny całego wydarzenia.&#8221;</em><br />
Może faktycznie tak to wygląda i może w pewnych momentach się zapędzam, ale to raczej wynik komentarzy w internetach, na które porostu odpowiadam musząc się tłumaczyć z mojej oceny imprezy do której przecież mam prawo. Każdy może oceniać ją po swojemu. Impreza ogólnie nie była zła i inne rzeczy opisuję takie jakie były, nie piszę nic nieprawdziwego. Moim zdaniem widać było pewne niedopracowania wynikające ze złego podejścia organizatora.<br />
No i cały czas będę się upierać, że 30% DNF w całej stawce to jednak coś i nie były one spowodowane tylko i wyłącznie warunkami atmosferycznymi.</p>
<p>Chłopaki z ETNH &#8211; myślę, że nie ma co porównywać naszych relacji. Michał zawsze ładnie przemyca krytykę pod warstwą humoru i dystansu. Ja taka nie jestem, nie potrafię i piszę po swojemu, jak jest.<br />
Poza tym oni dojechali jeszcze do tych fajniejszych fragmentów na Sowie i przy Mieroszowie :)))</p>
<p>Czy pośpieszyłam się z decyzją o DNF? Chyba jednak nie. W głowie zrobiłam solidną tabelkę plusów i minusów. Jechanie tego wyścigu dalej nie miało w moim przypadku sensu. Nie miałam potrzeby ścigania, udowadniania sobie niczego. Moja koncepcja #kolertwohedonistyczne zawsze będzie górą, po prostu.</p>
<p><em>Fakt, że to co robisz jest poniekąd publiczne, nie ograniczyły Ci opcji powrotu. </em><br />
To też było milion razy przemyślane w mojej głowie. Zależało mi na tym, by zrobić to czego ja chcę, a nie to jakie są wobec mnie oczekiwania. Po kilku latach obecności w rowerowych internetach nie daje się zamknąć w tę pułapkę.<br />
Zresztą jest nawet w druga stronę, pułapka myślenia &#8211; nie zrobię DNF bo przecież nie mogę pokazać, że jestem słaba, co inni powiedzą? </p>
<p>I na koniec kwestia dolewania oliwy.<br />
Piszę o jednym, acz zasadniczym minusie imprezy &#8211; nieszczęsny &#8222;gravel&#8221; w nazwie.<br />
Coś w tym musi być skoro jednak trafia i kłuje.<br />
Na imprezach Pachulskiego też ludzie psioczą, a jakoś ostatecznie się to wszystko broni, więc nie przeceniajmy słów i oceny jednej mało poczytnej na dodatek blogerki :)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
